Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patent. Pokaż wszystkie posty

piątek, marca 14, 2008

Na Onet.pl można przeczytać tym, jak producent gitar pozywa producenta gier komputerowych...

Produkująca gitary firma Gibson pozwała do sądu koncern Activision za naruszanie patentów.
Współpraca obu firm wcale nie musi oznaczać, że panuje pomiędzy nimi zgoda. Właśnie rozpoczęła się batalia pomiędzy Activision, wydawcą gry Guitar Hero, a firmą Gibson, znanym na świecie producentem gitar, którego projekty wykorzystywane są jako kontrolery w tej muzycznej produkcji.

Gibson zarzuca Activision naruszenie dziewięcioletniego patentu na technologię symulowania wykonywanej muzyki. Według firmy gry, w których osoba naciska klawisze na kontrolerze przypominającym gitarę, naruszają wspomniany patent, którego właścicielem od 1999 roku jest Gibson.

Już w styczniu tego roku Gibson wysłał do Activision list, w którym domagał się nabycia licencji, lub zaprzestania sprzedaży gry "Guitar Hero". Activision w odpowiedzi złożyło w sądzie wniosek, mający na celu stwierdzenie nieważności patentu.

Bez względu na to jak sprawa się rozstrzygnie, Activision już teraz traci pieniądze. Informacja spowodowała spadek kursu akcji o ponad 1%.

niedziela, lutego 25, 2007

Microsoft i mp3

Pojawił się artykuł na temat praw patentowych do formatu mp3. Okazuje się, że dwa podmioty roszczą sobie prawo do licencjonowania technologi związanych z tym formatem. O ile Microsoft pewnie wytrzymałby karę rzędu 1,5 miliarda dolarów, o tyle regres na tą sumę wobec Instytutu Fraunhofera może dla niego oznaczać koniec działalności.

Więcej przeczytać można na stronach portalu Onet.pl

http://wiadomosci.onet.pl/1492661,18,item.html

środa, stycznia 31, 2007

JKM o prawie autorskim i patentowym

Janusz Korwin-Mikke umieścił na swoim blogu wpis na temat prawa autorskiego i ochrony patentowej. Kolejny kamyczek do dyskusji.

http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID171263230,index.html

niedziela, stycznia 14, 2007


Czy prawo własności znów będzie uspołecznione?

Nawiązując do terminologi morskiej, ostatnio wypłynął temat Parti Piratów. Jako jej organizator przedstawił się na stronie naszego koła niejaki Kaczor. Nie wiem dlaczego osoba organizująca parię polityczną dba tak skrupulatnie o zachowanie anonimowości, ale postaram się to uszanować i nie wnikać kto miesza pod adresem udostępnionym przez PP do korespondencji. W ostatnim poście poddałem analizie statut PP, w którym znalazło się kilka sformułowań dla mnie niejasnych. Dlatego z radością przyjąłem artykuł Kaczora, zamieszczony na stronie PP. Można go przeczytać pod adresem
http://www.partiapiratow.org.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=69


W tekście tym znalazło się kilka błędnych tez. Pierwsza związana jest z dobrami kultury. W przekonaniu Kaczora
"Dobra kultury - są to wszystkie twory człowieka, którymi dzielenie się przyczynia się do wzrostu ich wartości. (im więcej osób poznaje jakieś dzieło np. muzyczne tym ono zyskuje na wartości - staje się bardziej popularne).

Skoro dostęp ma być wolny nie może chodzić o wartość ekonomiczną. Przy wolnym dostępie do dzieła nie ma wogóle mowy o wartości ekonomicznej takiego utworu. Tak więc Kaczorowi zapewne chodziło o wartość artystyczną. Czy jednak wartość artystyczna wzrasta wraz z ilością osób które poznały utwór? Raczej należy w to wątpić. Dalej na temat dóbr kultury czytamy
"Dobrem kultury są także wszystkie dzieła oraz materiały wytworzone przy użyciu publicznych pieniędzy [...] Są one dobrem kultury z uwagi na to iż są naszą wspólną własnością (powstały z naszych pieniędzy)"

Kryterium źródła finansowania nie może przesądzać o znaczeniu utworu. Znacznie łatwiej jest zrobić szmirę, kicz, czy szkaradztwo za państwowe pieniądze niż za prywatne. Natomiast uznanie za dobro kultury "dokumentów potrzebnych do komunikacji z urzędami" jest już grubym nieporozumieniem.
Dalej czytamy
"Nowoczesne technologie komunikacji nie mogą w żadnym wypadku być narzędziem w niczyich rękach i tak jak dobra kultury jego wartość rośnie wraz z ilością ludzi który maja do tych technologii nie skrępowany dostęp."

W obecnej chwili bodaj wszystkie nowoczesne technologie komunikacji są dostępne w nieskrępowanej, acz odpłatnej formie. Dotyczy to wszystkich znanych mi form komunikacji. Gdyby nie były odpłatne, to z czasem nie mieli byśmy już nowoczesnych technologi, a jedynie stare i darmowe. Było by jak za minionego ustroju. Co prawda większość rzeczy była za darmo, ale za to na rynku nie pojawiało się nic nowoczesnego. Kolejnym sformułowaniem wyjętym z poprzedniego ustroju jest określenie iż "Patenty powinny uwzględniać interes społeczny". Jak więc wygląda uspołeczniony patent? Czy tak samo jak gospodarka uspołeczniona? Tego w zasadzie nie wiadomo, ponieważ finalne zdanie całego artykułu brzmi: "Należy rozważyć porzucenie systemu patentowego i rozważyć zmianę systemu na jakiś inny."

piątek, grudnia 15, 2006

Google wystartowało z nową usługą i udostępniło swoim użytkownikom wyszukiwarkę patentów - na razie jedynie 7 mln z Amerykańskiego Urzędu Patentowego, ale zasoby mają być rozszerzone... Wyszukiwarka dotępna pod adresem: www.google.com/patents

środa, listopada 29, 2006


Za serwisem http://www.naukawpolsce.pap.pl/
Czy można opatentować człowieka?

O tym, czy można opatentować ludzkie ciało lub jego fragmenty, a także czym jest patent, wynalazek i własność intelektualna, rozmawiano podczas rozpoczętej w czwartek 16 listopada dwudniowej konferencji "Własność przemysłowa w biotechnologii". Wzięli w niej udział naukowcy, prawnicy oraz przedstawiciele polskiego i duńskiego urzędu patentowego.

W ostatnich latach obserwujemy ogromny postęp nauk biotechnologicznych, co przenosi się na ilość powstających bioproduktów (biofarmaceutyków, testów genetycznych, biomateriałów, biożywności oraz biopaliw). Proces uzyskania patentu na produkt biotechnologiczny jest bardzo długotrwały, kosztowny i ryzykowny. Trwa ponad 10 lat, pochłania nawet do miliarda dolarów, a tylko jeden na 10 tys. powstałych produktów zostaje opatentowany i wprowadzony do produkcji.

W krajach Unii Europejskiej dopuszcza się jednak produkcję tzw. generyków, czyli ekwiwalentów oryginalnych lekarstw, o zbliżonym do nich składzie chemicznym. Generyki pozbawione są ochrony patentowej, a przez to znacznie tańsze.

Wraz z rozwojem współczesnej biotechnologii pojawił się problem etyki w prawie patentowym. Zgodnie z nim ochroną nie może być objęte rozwiązanie sprzeczne z obowiązującymi normami moralnymi i porządkiem publicznym.

Np. liczne produkty biotechnologiczne (np. chimeryczne myszy, modyfikowane roślin i syntetyczne hormonów ludzkie) nie są rejestrowane przez urzędy z powodu niedopuszczalnych prób zmonopolizowania materiału genetycznego, czy zagrożeń dla środowiska naturalnego i ewolucji oraz naruszanie godności istoty ludzkiej.

We wszystkich krajach Unii Europejskiej istnieje prawo zabraniające patentowania ciała ludzkiego, ale dopuszcza patentowanie jego fragmentów. Kilka lat temu opatentowano komórki wyizolowane z organizmów jednego z plemion zamieszkujących Papuę Nową Gwineę, które sprzyjały powstaniu rzadkiej choroby genetycznej. Przyczyniło się to do uzyskania wyłączności do badań nad tym zagadnieniem.

Rozwój biotechnologii w połączeniu z normami etycznymi doprowadził do powstania licznych prawno-patentowych konfliktów i nieścisłości, które na razie pozostają nie rozwiązane i leżą w gestii poszczególnych urzędów patentowych.

Centralnym organem udzielającym patentów oraz wszelkich praw ochronnych na wynalazki, wzory użytkowe i znaki towarowe w naszym kraju jest Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej. Czas trwania patentu wynosi w naszym kraju 20 lat od daty zarejestrowania. Ochrona wynalazków leczniczych i produktów ochrony roślin może zostać przedłużona o kolejnych pięć lat ze względu na długi proces poprzedzający wprowadzenie wynalazku do użycia.

Jednak odsetek Polaków zgłaszających się do urzędów patentowych jest bardzo niewielki, głównie ze względu na ograniczenie finansowe i kosztowne procedury rejestracyjne. "Planowane są jednak zmiany prawne, które już od przyszłego roku umożliwią polskim badaczom na ubieganie się o refundację kosztów patentowych, a więc procedur zgłoszeniowych i rejestracyjnych oraz pomocy rzecznika patentowego", zapowiedziała prezes Urzędu Patentowego RP, Alicja Adamczak.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Pawłowska

wtorek, października 31, 2006

Mimo iż Halloween do długowiekowych polskich tradycji raczej się nie zalicza, dziś wieczór kilka razy w moim progu stawała grupka dzieciaków w przerażających (czyt. przerażająco kiczowatych) strojach i wykrzykiwała lokalną wersję 'trick or treat?!'. To natchnęło mnie do spojrzenia na wszelkie psikusy, dynie i dziwaczne stroje od trochę bardziej poważnej strony. Wynik moich poszukiwań jest, muszę przyznać, interesujący, bowiem moje bardzo poważne badania, na trochę mniej poważny temat zakończyły się na... śmiesznej stronie, trochę mniej śmiesznej instytucji. Okazuje się, że amerykański Urząd Patentowy prowadzi specjalną stronę skierowaną do dzieci szkolnych (od 5- 6 lat do ukończenia szkoły, czyli w wieku ok.17-18 lat). Urząd przedstawia świat patentów korzystając z różnego rodzaju gier i opowiastek. Nakłania do zainteresowania się problemem znaków towarowych, pokazując ich obecność w świecie 'dużych' i 'małych'. Oferuje materiały do nauki, podaje najważniejsze informacje na temat działania Urzędu, jak i wydarzenia związane z IP. Załącza odpowiednie linki (także do stron pomagających w tworzeniu business plan'u!), jak również zachęca do rozważenia pracy jako PTO examiner...
I już wiadomo z robią w Halloween 6-latkowie ze Stanów Zjednoczonych po przyjściu ze szkoły - planują przyszłość w patentach biotechnologicznych, rzeźbiąc jack o'lantern z dyni (sprawdzając oczywiście czy nie naruszają cudzych praw)...