Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórca. Pokaż wszystkie posty

środa, lutego 04, 2009

Początek lutego rozpoczyna się niemiłą wiadomością dla stałych bywalców rapidshare, ares, torrenty i podobnych. Realizacja jakże idealistycznego celu, w dość śmiały sposób. Czy to kolejna z prób, czy może skuteczny sposób na uporanie się z problemem. Pozostawiam pod Państwa rozwagę.


http://wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title,Sciagasz-nielegalnie-pliki-Operator-odlaczy-ci-internet,wid,10814031,wiadomosc_prasa.html

środa, lutego 27, 2008

i dalej za rp.pl
tak gdyby komuś przychodziły do głowy nie najmądrzejsze myśli:

Pracę magisterską napiszę tanio

Katarzyna Pawlak 27-02-2008, ostatnia aktualizacja 27-02-2008 08:25

W Internecie kwitnie handel gotowcami. Co roku kilku tysięcy obronionych prac dyplomowych bynajmniej nie napisali studenci, a niejasne przepisy sprawiają, że w praktyce i oni, i prawdziwi autorzy pozostają całkowicie bezkarni

Z takiej pomocy korzystają też maturzyści przygotowujący prezentacje na egzamin dojrzałości. Kosztuje to kilkaset złotych. Studenci za magistra zapłacą ok. 3 tys. zł. Administratorzy serwisów internetowych zaznaczają, że nie biorą odpowiedzialności za to, co stanie się z zamówionym tekstem. I to jedno zdanie gwarantuje im bezkarność.

– Określenie podstaw odpowiedzialności karnej jest bardzo trudne, gdyż prace nie są kopiowane, lecz faktycznie tworzone – tłumaczy Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji. Oferowanie gotowców nie wyczerpuje znamion żadnego czynu zabronionego, bo są na tyle niejasne, że trudno je wskazać. Zgodnie z art. 18 § 2 kodeksu karnego zabronione jest samo podżeganie do przestępstwa.

– Do postawienia zarzutu jest niezbędne udowodnienie sprawcy zamiaru bezpośredniego, a w tej sytuacji jest to zamiar ewentualny – twierdzi Jacek Błachut, doktorant UJ.

– Osoba posługująca się cudzą pracą może być pociągnięta do odpowiedzialności z art. 115 ust. 1 prawa autorskiego za przywłaszczenie sobie autorstwa lub wprowadzenie w błąd co do cudzego utworu – wskazuje minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.

Problem polega na tym, że autorzy sprzedają swoje autorstwo. Poza tym na gruncie obowiązującego prawa nie można nikogo ścigać bez zgody pokrzywdzonego, w tym wypadku sprzedawcy.

– Trudno sobie wyobrazić także zgłoszenie przeciwko sobie wniosku o ściganie przestępstwa – mówi Marcin Chałupka, specjalista prawa szkolnictwa wyższego.

– Niełatwo też wykryć, czy praca powstała samodzielnie, czy na zamówienie. Najczęściej pisane są one etapami, by student mógł się stawiać z kolejnymi rozdziałami u promotora – mówi Maciej Zylicz z Fundacji Nauki Polskiej.

W 2003 r. problemem zajęła się Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich i przyjęła uchwałę dotyczącą przeciwdziałania handlowi dyplomami. W pięć lat później stron oferujących gotowe prace jest co najmniej 50 razy więcej.

Według prof. Ryszarda Skubisza z UMCS głównym grzechem jest tolerancja dla zjawiska plagiatów wśród kadry naukowej i studentów.

– Nie mam wątpliwości, że tradycyjna forma prac dyplomowych długo się nie utrzyma – uważa prof. Tadeusz Wojciechowski, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu w Warszawie, i zachęca, by powrócić do traktowania seminariów dyplomowych jak spotkań i dyskusji mistrza i żaków. Jeszcze dalej idzie Maciej Szmit z UT w Łodzi.

– Czy faktycznie uzyskiwanie tytułu magistra powinno się opierać na oddaniu kartek?

Kara dla przyłapanych

Istnieje co najmniej kilkadziesiąt firm specjalizujących się w pisaniu prac dyplomowych (z medycyną włącznie). Pracownicy z reguły zatrudniani są na czarno. Jeśli student, który skorzysta z ich usług, zostanie na tym przyłapany, musi się liczyć z grzywną lub pozbawieniem wolności – nawet do trzech lat, a to na podstawie m.in.:
- art. 13 § 1 kodeksu karnego w zw. z art. 272 k.k. – przyłapanie na oszustwie, usiłowanie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy,
- art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim – przywłaszczenie sobie autorstwa lub wprowadzenie w błąd co do cudzego utworu.

rp.pl podaje: http://www.rp.pl/artykul/98888.html

UE: Rekordowa kara dla Microsoftu

Rekordową grzywnę w wysokości 899 mln euro kary ma zapłacić Microsoft za to, że zwlekał z ujawnieniem informacji o swym oprogramowaniu i żądał wygórowanych stawek od konkurencji, utrudniając współpracę jej produktów z ofertą giganta z USA.

Decyzję taką ogłosiła unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes.

- Microsoft był pierwszą firmą w 50-letniej historii unijnej polityki konkurencji, którą musieliśmy ukarać grzywną za niepodporządkowanie się naszym antymonopolowym decyzjom. Mam nadzieję, że nasza dzisiejsza decyzja zamyka ten ciemny rozdział - oświadczyła.

Wymóg dzielenia się z konkurencją "pełnymi i dokładnymi danymi" KE nałożyła na Microsoft w marcu 2004 roku, nakładając nań jednocześnie grzywnę w wysokości 497 mln euro za wykorzystywanie pozycji monopolisty. Unijny sąd w Luksemburgu potwierdził tę karę po trzech latach sporów prawnych między KE a Microsoftem, odrzucając odwołanie złożone przez firmę z USA.

Dopiero w październiku ubiegłego roku Microsoft w końcu zgodził się na przestrzeganie nałożonych nań zobowiązań i przestał żądać za dane o swoim oprogramowaniu wygórowanych stawek. Od tego czasu za rozsądną opłatą zapewnia programistom swobodny dostęp do danych koniecznych do tworzenia oprogramowania kompatybilnego z systemem operacyjnym Windows, który zainstalowany jest w 95 proc. komputerów na świecie.

Zryczałtowana opłata za licencję wynosi teraz 10 tys. euro.

Ale kara za ponad 3-letnią zwłokę i naliczanie wygórowanych opłat jest surowa: 899 mln euro. Microsoft nie powinien być zaskoczony - w przedstawionym w styczniu akcjonariuszom dorocznym sprawozdaniu, uprzedził, że kara może sięgnąć 1,5 mld euro. Niemniej jeszcze tydzień temu usiłował pokazać dobrą wolę, czyniąc swoje oprogramowanie bardziej dostępnym dla informatyków.

KE nie ukrywa, że liczy na "poważny spadek" udziałów amerykańskiego giganta na rynku. Kroes powtarza, że "kiedy mamy do czynienia z sytuacją, że jeden producent zajmuje 95 proc. rynku, to mówimy o monopolu, a to nie jest do zaakceptowania".

Dlatego to nie koniec sporu między Microsoftem a Brukselą: w styczniu KE otworzyła dwa nowe postępowania, podejrzewając nadużywanie pozycji dominującej: w sprawie pakietu Office (Word, Escel, Powerpoint) oraz przeglądarki internetowej Internet Explorer, która jest trwale zintegrowana z systemem Windows.

środa, lutego 21, 2007

Nie przerywać dzieł reklamą!

Na tej stronie były już poglądy wszystkich, więc przyszedł czas na posła Janusza Maksymiuka. Podczas wywiadu w programie "Zbliżenie" na antenie radia TOK FM poseł zaproponował by zabronić przerywania programów telewizyjnych reklamami. Podstawą dla tej propozycji nie jest wygoda widzów, ale troska o twórców. Poseł argumentuje, że dzieło nie powinno być przerywane reklamą, bo stanowi to profanację. Pomysł rzucony chyba nieco na wyrost, bo szczegóły wydają się niedopracowane. Jeśli jednak ktoś chce wysłuchać propozycję posła Janusza Maksymiuka polecam wywiad w TOK FM:

http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,70285,,,,3914708.html',820,487

poniedziałek, listopada 20, 2006

Publikowanie fotografi archiwalnych cz.3

obowiązki producenta i wydawcy

Producent lub wydawca zobowiązany jest dołożyć wszelkich starań, aby ustalić sytuację prawną związaną ze zdjęciem które ma zamiar opublikować. W przypadku gdy autorskie prawa majątkowe do fotografi objęte są ochroną, obowiązki producenta lub wydawcy wynikają z umowy zawartej z ich właścicielem. Gdy jednak autorskie prawa majątkowe wygasły obowiązki producenta i wydawcy reguluje art. 40 UPA. Nakłada on obowiązek uiszczania stosownej opłaty na rzecz Funduszu Promocji Twórczości. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Kultury z 24 lutego 2003 roku (Dz.U. z 10.III.2003) jest to 5% brutto ze sprzedaży egzemplarzy tych utowrów. Ze względu jednak na specyfikę publikowania zdjęć należy wyróżnić dwie okoliczności ujęcia ich w utworze

a) cały utwór składa się z fotografii. Może to być w szczególności album fotograficzny. W takim przypadku wartość 5% brutto liczy się od całej ceny sprzedaży egzemplarzy tego utworu.

b) utwór składa się między innymi z fotografii. Między innymi będzie to artykuł, lub książka ilustrowane zdjęciami. W takim przypadku oblicza się stosunek w jakim arkusz drukarski zajęty jest przez wspomniane zdjęcia. Następnie kwotę 5% brutto ze sprzedaży egzemplarzy utworu mnożymy przez procent arkuszy drukarskich ilustrowanych zdjęciami. Należy pamiętać, że opłata na rzecz Funduszu Promocji Twórczości nie dotyczy tylko zdjęć, ale wszelkich utworów do których wygasły autorskie prawa majątkowe. Tak więc przy obliczaniu wpłaty na rzecz Funduszu nie można pominąć procentu arkuszy zajmowanych przez inne utowry o wygasłych autorsich prawach majątkowych. Należy pamiętać także iż obliczając procent powierzchni arkusza drukarskiego zajmowanego przez zdjęcia nie bierzemy pod uwagę powierzchni zajmowanej przez szatę graficzną utworu końcowego. Zasady te obowiązują od 1 kwietnia 2003 roku.

Zgodnie z UPA wpłaty na rzecz Funduszu Promocji Twórczości powinny być uiszczane do końca miesiąca następującego po końcu kwartału w którym uzyskano wpływ ze sprzedaży. Od zasady tej istnieje jednak wyjątek, dla producentów i wydawców którzy osiągają niskie wpływy ze sprzedaży utworu. Zgodnie z tym wyjątkiem, jeśli wpływ ze sprzedaży nie przekroczy równowartości tysiąca Euro, wpłata może być uiszczona tylko raz w roku. Pieniądze przekazuje się na konto Funduszu w NBP.
Ministerstwo Kultury
Biuro Dyrektora Generalnego
Fundusz Promocji Twórczości
Narodowy Bank Polski O/O Warszawa
82 1010 1010 0010 4918 9850 0000


Wpłaty na rzecz Funduszu Promocji Twórczości są jedynie środkiem do realizacji celu. Pozwolę sobie więc napisać kilka słów na temat tego czym jest ten Fundusz i jakie cele realizuje za pomocą środków zgromadzonych na swoim koncie.

Fundusz Promocji Twórczości jest państwowym funduszem działającym od 1994 roku w ramach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego obsługą zajmuje się obecnie Departamentu Sztuki i Promocji Twórczości. Jego działalność reguluje rozdział 13 UPA, oraz rozporządzenie Ministra Kultury z 17 stycznia 2003 roku o podmiotach uprawnionych do występowania z wnioskiem o przyznanie środków z Funduszu Promocji Twórczości oraz wymogi formalne, jakim powinien odpowiadać ten wniosek(Dz.U. nr 13 z 2003 r., poz. 134). Środki zgromadzone przez Fundusz (dodam, że nie są to tylko środki z wpłat o jakich mowa w tym tekście, ale także z innych źródeł wymienionych w art.112 UPA) wydatkowane są na trzy cele

a) stypednia dla twórców - są to stypendia rozdzielane raz w roku na podstawie decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wniosek o przyznanie stypendium należy złożyć do dnia 30 marca każdego roku. Następnie jest on opiniowany przez specjalną komisję stypendialną. Wnioskodawcą może być każdy kto posiada dorobek artystyczny lub naukowy. Ubieganie się o stypendium z Funduszu Promocji Twórczości jest niemożliwe, jeśli twórca ubiega się o stypendium ze środków budżetowych. Ostateczną decyzję w sprawie przyznania stypendium podejmuje Minister. Możne on przydzielić stypendia kwartalne, półroczne, lub roczne. Wypłacane są one raz w miesiącu, począwszy od 1 lipca. W 2006 roku przyznano trzy stypendia roczne i czterdzieści jeden stypendiów półrocznych.

b) pomoc socjalną dla twórców - udzielana na wniosek twórcy. Nie udało mi się ustalić jakie kryteria musi spełniać twórca by otrzymać taką pomoc. Wniosek ropiniowany jest przez Komisję do spraw opiniowania wniosków o pokrycie w całości lub w części kosztów wydań utworów o szczególnym znaczeniu dla kultury i nauki polskiej oraz wydań dla niewidomych, a także o przyznanie pomocy socjalnej dla twórców ze środków Funduszu Promocji Twórczości dwa razy w roku. Ostateczną decyzję podejmuje jednak Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

c) pokrycie w całości lub w części kosztów wydań utworów o szczególnym znaczeniu dla kultury i nauki polskiej oraz wydań dla niewidomych - udzielane na wniosek wydawcy, lub producenta. Wniosek opiniowany jest przez Komisję do spraw opiniowania wniosków o pokrycie w całości lub w części kosztów wydań utworów o szczególnym znaczeniu dla kultury i nauki polskiej oraz wydań dla niewidomych, a także o przyznanie pomocy socjalnej dla twórców ze środków Funduszu Promocji Twórczości raz w roku. Ostateczną decyzję podejmuje jednak Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W skład wspomnianej Komisji wchodzi sekretarz Komisji Elżbieta Kroszczyńska, oraz Jan Czykwin, Adolf Kuhnemann, Ewa Rojewska, Janusz Maciejewski, Krzysztof Gąsiorowski, Zofia Beszczyńska, Eugeniusz Kabatc, Rafał Grupiński, Jacek Sieradzki, Liliana Bardijewska, Barbara Borys Damięcka, Daniel Szczechura, Marcel Łoziński, Maciej Nowak, prof. Wojciech Muller, Andrzej Newelski, Mieczysław Welter, Monika Szewczyk, Mariusz Knorowski, Anna Stepnowska, Jan Stanisław Wojciechowski, prof. Jacek Dyrzyński, Zbigniew Tomaszczuk, Jerzy Jasieńko, Bożena Steinborn, Dorota Folga Januszewska, prof. Wiesław Juszczak, Jan Święch, Andrzej Koss, Krzysztof Droba, Jacek Rogala, Krzysztof Baculewski, prof. Antoni Wit, Anna Staniszewska, Aleksander Kociszewski, Romuald Witkowski, Ryszard Michalski, Wiesława Bogurat

Niestety wydawcy i producenci w znikomym stopniu realizują swój obowiązek wpłacania należności na rzecz Funduszu Promocji Twórczości. Natomiast Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, oraz Urzędy Skarbowe które mają prawo kontrolować stan rozliczania się wydawców i producentów z Funduszem nie wykazują szczególnej aktywności by ten stan rzeczy zmienić. Zdaje się iż Fundusz istnieje tylko dlatego, że ustawa tak stanowi, ale nikomu na nim nie zależy. Między innymi dlatego obecnie postuluje się zlikwidowanie Funduszu Promocji Twórczości. Zamierzenie takie potwierdził w lipcu 2006 wieceminister w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego na spotkaniu z Radą Polskiej Izby Książki.

niedziela, listopada 19, 2006

Publikowanie fotografi archiwalnych cz.2

czasowe ograniczenia ochrony prawno-autorskiej

Podstawowe znaczenie dla określenia granic czasowych ochrony prawno-autorskiej przedwojennego utworu fotograficznego mają pierwsze dwa punkty art. 36 UPA. W myśl tego przepisu prawa autorskie gasną wraz z upływem lat siedemdziesięciu od śmierci twórcy, lub od daty pierwszego rozpowszechnienia. Rozpatrzmy więc oba przypadki w świetle naszego tematu. Dysponując fotografią musimy ustalić, czy znany jest nam twórca, czyli autor zdjęcia. Dla ustalenia autora szczególnie istotne mogą być informacje umieszczone na fotografii. Podam więc kilka przykładowych sposobów oznaczania zdjęć przez autorów.

a) pieczątka indywidualna fotografa (przykład 2.1)


b) oznaczenie na papierze fotograficznym lub tekturze. Tego typu oznaczenie występuje w kilku formach. Po pierwsze może to być tekturka indywidualna zakładu fotograficznego na której naklejony jest papier fotograficzny ze zdjęciem. Taka technika była popularna szczególnie pod koniec XIX i w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku. Oznaczenie może być też wydrukowane na indywidualnym papierze fotograficznym. W takim przypadku oznaczenie znajduje się na rewersie zdjęcia. Kolejną formą może być oznaczenie wytłoczone na tekturze stanowiącej passepartou zdjęcia (przykład 2.2)


c) oznaczenie przyklejone do fotografii. Stanowi je osobna wizytówka, lub karta papieru z oznaczeniem fotografa.

d) opisanie zdjęcia. Najczęściej spotykaną formą oznaczenia autorstwa jest adnotacja w formie "fot. A. Kowalski".

Poza wskazanymi przykładami istnieją także inne możliwości ustalenia autora zdjęcia. Autorstwo fotografii można przypisać na podstawie kontekstu w jakim zostało osadzone. W szczególności będzie to pozycja w ramach większej ilości fotografii oznaczonego autora. Może to być także ustalenie autorstwa na podstawie opublikowanego albumu. Należy bowiem pamiętać, że może istnieć kilka odbitek tej samej fotografii. Należy przyjąć iż każda metoda pozwalająca ustalić autora jest przydatna.

Jeśli natomiast nie znamy autora, należy ustalić datę pierwszego rozpowszechnienia. Bieg terminu wygaśnięcia praw autorskich liczy się od końca roku w którym rozpowszechniono utwór. Powszechną praktyką jest, że zdjęcia wywołuje się w krótkim czasie po ich wykonaniu. Można więc w razie wątpliwości przyjąć iż datą pierwszego rozpowszechnienia jest data wykonania zdjęcia. Wydaje się, że ten sposób ustalenia daty pierwszego rozpowszechnienia będzie najpowszechniejszy. Niemniej można sobie wyobrazić inne okoliczności (takie jak np. opis w albumie, położenie zdjęć w archiwum względem innych dokumentów z oznaczoną datą, fotografia z balu sylwestrowego) które pozwolą ustalić inną datę pierwszego rozpowszechnienia, niż rok wykonania zdjęcia. Dla określenia daty wykonania zdjęcia można posłużyć się w szczególności

a) identyfikacją na podstawie opisu zdjęcia. Szczególnie pomocne są tu zdjęcia opisane datą wykonania. (przykład 3.1) Może być to także opis wspominający szczególne wydarzenie jak np. zaprzysiężenie prezydenta, czy 40 rocznica koronacji


b) identyfikacja na podstawie przedmiotów, postaci występujących na zdjęciu, czy okolicznościach jego wykonania. Na tej podstawie najłatwiej określić rok wykonania zdjęcia jeśli znajduje się na nim przedmiot opisany datą. W szczególności będzie to tablica pamiątkowa (przykład 3.2), lub puchar, czy dyplom.
Jednak brak takiego przedmiotu nie przesądza o niemożliwości ustalenia daty wykonania zdjęcia. Czasem gdy ustalenie daty wykonania wydaje się wręcz nieprawdopodobne, wcale nie oznacza to iż jest to niemożliwe. Dla zilustrowania problemu posłużę się przykładem.


Zdjęcie 3.3 przedstawia anonimową z pozoru grupę żołnierzy. Dokładna analiza oznaczeń na kołnierzach, identyfikacja personaliów osób siedzących w pierwszym rzędzie, stopni wojskowych w chwili wykonania zdjęcia i odznaczeń jakie noszą pozwala stwierdzić iż zdjęcie zostało wykonane 3 września 1928 roku w trakcie promocji V rocznika Oficerskiej Szkoły Inżynierii.

Należy jednak pamiętać, że samo ustalenie daty pierwszego rozpowszechnienia zdjęcia w przypadku braku informacji na temat autora nie daje możliwości swobodnego publikowania zdjęć. Należy się liczyć z ograniczeniem jakie podałem w części pierwszej tego tekstu. Chodzi o zdjęcia odtwarzające inny utwór, którego autor jest znany. W takim przypadku czas ochrony należy liczyć od daty śmierci autora utworu uwiecznionego na zdjęciu, a nie od dat związanych z autorem, czy rozpowszechnieniem zdjęcia jako takiego. Jeśli nie jest znany autor utworu prezentowanego na zdjęciu czas ochrony liczyć będziemy od dat związanych z fotografią na której jest widoczny. Nie ma bowiem możliwości by na zdjęciu znalazł się przedmiot wykonany później niż samo zdjęcie.

niedziela, listopada 05, 2006


Żołnierz poeta

Już po północy, więc mogę pisać. Obchodzimy dziś osobliwą rocznicę. Mianowicie dwa lata temu Minister Obrony Narodowej Janusz Zemke wydał rozporządzenie "w sprawie trybu udzielania żołnierzom w czynnej służbie wojskowej zezwoleń na rozpowszechnianie rezultatów ich działalności naukowej, literackiej, artystycznej lub publicystycznej, zawierających informacje niejawne". Rozporządzenie to odnosi się do takich przypadków w których utwór wykonany przez żołnierza w służbie czynnej, zawiera informacje niejawne. Z przyczyn oczywistych utwór taki nie może być rozpowszechniony. Co jednak począć, jeśli żołnierz chce podzielić się swoim utworem z szerszą publicznością? W takim wypadku należy zwrócić się do Ministra Obrony Narodowej o zgodę na publikację tego utworu. Podmiotami uprawnionymi do wnioskowania o taką zgodę są
- żołnierz w służbie czynnej, będący autorem utworu
- dowódca jednostki w której służy autor
- redaktor naczelny czasopisma mającego zamiar opublikować utwór
- wydawca mający zamiar opublikować utwór
- przedsiębiorca (zapewne chodzi o właściciela autorskich praw majątkowych, lub przedsiębiorcę mającego zamiar takie prawa nabyć)

Ze względu na ograniczenia w dostępie do informacji niejawnych wydaje się, że wnioski najczęściej powinny wpływać od dwóch pierwszych podmiotów. We wniosku poza określeniem wnioskodawcy należy podać miejsce służby autora (jednostka, lub jednostka organizacyjna w ramach struktur Wojska Polskiego). Należy także określić o jaki utwór chodzi i które jego elementy zawierają informacje niejawne. Ostatecznie należy wskazać na sposób i warunki rozpowszechniania utworu.

Wniosek składa się co prawda do Ministra Obrony Narodowej, lecz na ręce jego pełnomocnika do spraw ochrony informacji niejawnych. Opiniuje on wniosek i przekazuje Ministrowi w terminie 30 dni. Minister podejmuje ostateczną decyzję w ciągu 90 dni od daty złożenia wniosku. Tak więc na podjęcie decyzji ma conajmniej 60 dni. Decyzja może polegać na wydaniu zezwolenia na rozpowszechnienie utworu, bądź na odmowie wydania takiego zezwolenia. Decyzja jest przekazywana nie tylko autorowi, ale także pełnomocnikowi Ministra do spraw ochrony informacji niejawnych. W przypadku gdy wnioskodawcą nie był autor, decyzję otrzymuje także wnioskodawca.

Rozporządzenie zostało wydane 5 listopada 2004 r. Opublikowane zostało w Dzienniku Ustaw z 18 listopada 2004 r. i weszło w życie 3 grudnia 2004 r. Treść rozporządzenia zapisana w formacie PDF dostępna jest na stronie Sejmu.

Czytając to rozporządzenie zacząłem się zastanawiać czy popularne przed wojną żurawiejki przypadkiem nie ujawniały informacji niejawnych? (link)

środa, listopada 01, 2006


Wikipedia toleruje naruszanie praw autorskich

Czy Wikipedia łamie prawa autorskie?

Punktem wyjścia do napisania tego tekstu był przypadek plagiatu jaki popełniono w Wikipedi na mojej pracy pod tytułem "Struktura i system kształcenia jazdy i kawalerii w II RP". Miałem przy tej okazji szansę prześledzić jak w praktyce wygląda ochrona praw autorskich w Wikipedii. W drugiej połowie 2005 roku użytkownik Wikipedii podpisujący się psełdonimem Buli, skopiował istotny fragment treść mojej pracy i umieścił ją pod hasłem "Centrum Wyszkolenia Kawalerii" (link). Ten sam użytkownik skopiował istotny fragment mojego artykułu "Szkoła Podchorążych Sanitarnych" i umieścił go pod hasłem "Centrum Wyszkolenia Sanitarnego" (link). Użytkownik Buli nie umieścił nawet oryginalnych tekstów w bibliografi haseł.

Zgłoszenie zauważonego plagiatu spotkało się z natychmiastową i bardzo życzliwą reakcją użytkownika lotan. Niejako reprezentując Wikipedię podjął korespondencję i starał się pomóc w rozwiązaniu problemu. Jednak reakcją na informację o tym, że dwa artykuły są plagiatami nie było ich usunięcie. Zostały one jedynie oznaczone jako teksty podejrzane o naruszenie praw autorskich. W praktyce oznaczenie takie nic nie zmienia, bowiem nadal dochodzi do naruszenia praw autorskich.

Jaki jest zakres naruszeń?

Zobaczmy jaki był zakres tych naruszeń. Pierwszą i najistotniejszą kwestią była ingerencja w autorskie prawa osobiste, czyli uznanie autorstwa. Każde hasło posiada osobną kartę z listą autorów. Na karcie obu haseł, jako autor skopiowanego tekstu, wymieniony jest użytkownik Buli. (link1) (link). Informacja ta nie została skorygowana po dziś dzień. Domyślam się, że wynika to z ograniczeń technicznych samego systemu stron Wikipedii. Widać więc, że przy jego projektowaniu nie pomyślano o możliwym naruszeniu praw autorskich; a przez następne pięć lat istnienia serwisu nie zadano sobie trudu by ten błąd poprawić.

Drugi poważny problem dotyczy autorskich praw majątkowych. Hasła umieszczone są na stronie bez zgody ich właściciela. Jednak znacznie bardziej niebezpieczne jest to, że Wikipedia udostępnia je na szczególnej licencji. Zezwala ona na kopiowanie treści z zastrzeżeniem iż pochodzą z Wikipedii. W efekcie może się okazać, że osoba trzecia, zachęcona taką licencją, opublikuje treść z której autor chciał by czerpać korzyści na podstawie autorskich praw majątkowych. Co więcej, wobec niemożności wykrycia sprawcy plagiatu (problem zostanie opisany dalej), istnieje możliwość skopiowania treści na strony Wikipedii, a następnie opublikowania ich na licencji Wikipedii. W ten sposób nieuczciwy wydawca mógłby zmniejszyć swoją odpowiedzialność wobec właściciela autorskich praw majątkowych.

Czy da się wykryć autora naruszeń?

Pytanie to zostało postawione użytkownikom listy dyskusyjnej Wikipedii w związku z ze sprawą omawianych haseł. Odpowiedzi udzielił użytkownik Juliusz (link)

"Zachowanie się wikipedysty, czerpiącego jak ze swojego - z cudzych
tekstów jest ze wszech miar naganne i godne potępienia. Niestety jednak
jedyne, co możemy mu zrobić, to wkleić {{test-NPA}} na stronę dyskusji,
a w najgorszym razie zablokować mu dostęp do edytowania wikipedii. Żaden
z tych ruchów jednak nie jest trwały, bo on może to nasze ostrzeżenie
najzwyczajniej w świecie zignorować, a edytować po zblokowaniu może z
innego IP i/lub pod innym nickiem do woli."

Co prawda część użytkowników podpisuje się swoim imieniem i nazwiskiem, to jednak większość pozostaje anonimowa i tworzy pod psełdonimami. Jedyne informacje jakie udało mi się znaleźć na temat Buli, pochodziły z jego karty użytkownika (link). Dowiedziałem się, że jest historykiem i ma dwójkę dzieci. Niestety nie jest to wystarczająca wiedza, żeby go zidentyfikować. Gdybym więc chciał, nie był bym w stanie wyciągnąć konsekwencji wobec sprawcy naruszeń. Zastanawiało mnie więc, czy Wikipedia wyciągnie konsekwencje wobec wirtualnego Buli. Jak się okazało nie poniósł ona żadnych konsekwencji. Pomimo iż możliwe było zablokowanie konta nie skorzystano z tej możliwości. Wydaje się, że choćby dla celów wychowawczych warto napiętnować takie zachowania jakich dopuścił się użytkownik Buli. Najwyraźniej Wikipedia zadowoliła się oświadczeniem umieszczonym na karcie użytkownika, w którym Buli napisał (link)

"Ogłaszam wycofanie się z Wikipedii, gdyż wielokrotnie naruszyłem NPA, czyli jedną z podstawowych zasad Wiki. Dla początkujących wikipedystów daję radę, żeby tego nie robili, gdyż prawda wcześniej czy później i tak wyjdzie na jaw. Powodzenia dla pozostałych!!! Buli."

(NPA - naruszenie praw autorskich)

Sprawa jednak przycichła i niecały tydzień później oświadczenie zniknęło z karty użytkownika (link). Czy spowodowało to jakąś reakcję ze strony Wikipedii? Nie! W ten sposób użytkownik Buli zrozumiał, że naruszanie praw autorskich nie budzi aż tak wielkiego zainteresowania i pomimo deklaracji wrócił do edycji haseł na Wikipedii (link). W niecały miesiąc po wycofaniu się ze względu na naruszenia praw autorskich umieścił na swojej karcie użytkownika link do strony z której wynika, że to on jest autorem tekstów które w istocie są plagiatami (link). Czy spotkało się to z reakcją ze strony Wikipedii? Nie! Reakcji tej brak, pomimo iż wszystkie te informacje umieszczone są na stronach Wikipedii.

Co dalej?

Żeby prześledzić co dzieje się z plagiatem na stronach Wikipedii, kiedy już zostanie wykryty zdecydowałem się dwa odmienne kroki w stosunku do wspomnianych tekstów. W przypadku hasła "Centrum Wyszkolenia Sanitarnego" wyraziłem zgodę na jego publikację na stronach Wikipedii. W przypadku hasła "Centrum Wyszkolenia Kawalerii" zgody takiej nie wyraziłem. Jak potoczyły się sprawy?

"Centrum Wyszkolenia Kawalerii" (link)
Wyrażenie zgody na publikację nie oznaczało, bo oznaczać nie mogło zrzeczenia się autorstwa tekstu. Pomimo tego na stronach Wikipedii to użytkownik Buli nadal widnieje jako autor tekstu (link). W zasadzie poza pozyskaniem mojej zgody na publikację Wikipedia nie zrobiła nic, aby choćby zmniejszyć zakres naruszenia. Co więcej, zdjęto informację o naruszeniu praw autorskich. Można by więc wnioskować, że na Wikipedii utożsamia się prawa autorskie jedynie z majątkowymi prawami autorskimi zapominając o równie istotnych prawach osobistych autora.

"Centrum Wyszkolenia Kawalerii" (link)
Pomimo braku zgody na publikację mojego tekstu do dziś znajduje się on na stronach Wikipedii, a jego autorstwo przypisane jest użytkownikowi Buli (link). Sytuację taką nie można nazwać inaczej niż skandalem. Szczególnie wobec technicznej możliwości usunięcia tekstu pochodzącego z mojej pracy.

W efekcie okazuje się, że pomimo podniesienia problemu naruszenia praw autorskich Wikipedia ograniczyła się do pozyskania odemnie zgody na publikację fragmentu ze skopiowanych tekstów. Nie zaniechano naruszania prawa do autorstwa. Nie zaniechano naruszania autorskich praw majątkowych w stosunku do treści na publikację których nie wyraziłem zgody. Nie wyciągnięto konsekwencji wobez użytkownika, który dopuścił się plagiatu. Jedyny wniosek jaki może płynąć z takiego zachowania, to podejrzenie że Wikipedia toleruje naruszanie praw autorskich.

Co na to użytkownicy Wikipedii?

Jak już wspomniałem problem o którym piszę został poruszony na liście dyskusyjnej Wikipedii (link). Całość tekstu dyskusji można przeczytać pod wskazanym adresem. Można się z niej dowiedzieć sporo na temat podejścia użytkowników Wikipedii do kwestii praw autorskich. Nie oceniając postaw pozostawiam sam link. Oceńcie sami.