Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piractwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piractwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, października 29, 2009

Czy piraci zostaną odcięci od mórz?
Wywiad Anny Laszuk z Konradem Niklewiczem w radiu TOK FM na temat pomysłów na karanie piratów internetowych w UE.
Audycję można posłuchać na stronie radia pod adresem:
http://bi.gazeta.pl/im/1/7199/m7199361.mp3

poniedziałek, stycznia 19, 2009

Pirat to również klient.

Jason Holtman - przedstawiciel firmy Valve podczas zorganizowanej konferencji Game Business Law w Dallas w Texasie stwierdził że "Piraci to niewystarczająco obsłużeni klienci".

artykuł w onecie

artykuł 2

artykuł 3

o piratach jako konsumentach mówił w 2004r. w wywiadzie Felix Oberholzer-Gee.

warto też przeczytać wywiad z Ramonem Casadesus-Masanellem o iTunes i p2p jako dwóch modelach dostarczania dóbr niematerialnych.

niedziela, listopada 02, 2008

Z Dziennika:

Prawie dwa lata więzienia za kamerę w kinie

Po raz pierwszy w historii ktoś w USA trafi do więzienia za zgrywanie filmów na sali kinowej prosto z ekranu. Michael Dwayne Logan, mieszkaniec stanu Maryland, spędzi za kratkami 21 miesięcy. Oskarżony przyznał się przed sądem do skopiowania dwóch filmów z zamiarem zarabiania na ich nielegalnej dystrybucji.
czytaj dalej...
REKLAMA

Nagrywanie filmów w sali kinowej jest od roku 2005 w USA przestępstem federalnym, obciążonym karą więzienia do trzech lat i grzywną 250 tys. dolarów.

Logan został złapany na gorącym uczynku z kamerą HD JVC w sali kinowej. Urządzenie chował pod płaszczem. Nie przewidział, że na sali kinowej będzie przedstawiciel znienawidzonej, szczególnie przez internautów, MPAA (Motion Picture Association of America) oraz policja.

Poza wyrokiem więzienia, Logan dostał też zakaz chodzenia do kina przez rok od wyjścia zza krat. MPAA twierdzi, że mężczyzna skopiował w podobny sposób niemal 100 filmów.

Kopiowaniem, czy - jak ktoś woli - cyfrowym bootlegowaniem i dystrybuowaniem w internecie filmów kinowych czy premier DVD - zajmują się całe grupy ludzi.

Traktują jednak swoją działalność - w większości przypadków - jako przejaw anarchizmu (vide środowisko PirateBay). Panami jak Michael Dwayne Logan internauci w większości gardzą i nikt ich nie żałuje. Jest to jednak sygnał dla uprawiających taki proceder, że piractwo staje się niebezpieczne.

poniedziałek, sierpnia 25, 2008

spot anty-antypiracki :)

Trafiłem w sieci spot wyśmiewający spoty antypirackie.

sobota, marca 22, 2008

A tym razem na wp.pl można przeczytać co nieco o sytuacji niemieckich użytkowników p2p:

Niemiecki Federalny Sąd Konstytucyjny uznał, że koncerny "rozrywkowe" oraz reprezentujące je organizacje branżowe nie mają prawa domagać się od dostawców usług internetowych ujawnienia danych internautów podejrzewanych o nielegalne udostępnienie materiałów chronionych prawem autorskim w Internecie - donosi serwis TorrentFreak.com. Decyzja ta może znacząco ułatwić życie niemieckim użytkowników sieci P2P - ponieważ praktycznie uniemożliwia namierzenie osób pobierających lub udostępniających w Internecie pirackie materiały.

Do tej pory pozwanie osoby nielegalnie dystrybuującej materiały chronione prawem autorskim w Internecie było dość łatwe - wystarczyło namierzyć internautę i zgłosić to organom ścigania ( które musiały zareagować, ponieważ łamanie praw autorskich jest w Niemczech przestępstwem ).

Od teraz będzie jednak inaczej - sąd uznał, że udostępnianie plików multimedialnych w Internecie nie może być traktowane jako przestępstwo. Dlatego w przyszłości dostawca usług internetowych będzie musiał ujawnić dane klienta tylko w przypadku podejrzenia np. o udostępnianie dziecięcej pornografii i inne poważne przestępstwa ( morderstwo, porwanie itp. ).

Orzeczenie Sądu Konstytucyjnego dotyczące użytkowników P2P jest częścią nowych zaleceń, dotyczących ochrony prywatności internautów. Sąd uznał, że niemieckie prawo do tej pory niewystarczająco chroniło interesy jednostek w Sieci.

czwartek, marca 13, 2008

o nieprzewidzianych skutkach walki z p2p można przeczytać na wp.pl

piątek, stycznia 25, 2008

Autor/pirat

Ciekawa informacja nt. Paulo Coehlo, który udostępnia swoje książki w Internecie.

artykuły:
- na Wp
- na P2Pblog

piątek, grudnia 07, 2007

Na serwisie osiolek.com znalazłem dość ciekawy chyba post w dziale wiadomości:

W Kanadzie zdecydowano się przeprowadzić pierwsze badania, koncentrujące się na bezpośrednio uzyskiwanych odpowiedziach, nie zaś operujące zsumowanymi danymi statystycznymi, których celem było sprawdzenie, w jakim stopniu nielegalne udostępnianie plików w Internecie wpływa na liczbę kupowanych płyt CD.
Ich wyniki są wysoce niewygodne dla dobrze nam znanej propagandy rynku muzycznego.
Jak się okazało - nie tylko ściąganie plików za pośrednictwem P2P itp. nie sprawia, że nabywanych jest mniej płyt, a wręcz przeciwnie: pomiędzy udostępnianiem plików a kupowaniem CD występuje silna pozytywna relacja. Co oznacza między innymi i to, że ci, którzy teoretycznie okradają wielkie koncerny muzyczne i ich artystów poprzez korzystanie z P2P, tak naprawdę zasilają ich swoją kasą. O tym, że ci, którzy płacą za ściąganie muzyki z sieci, płacą również za oryginalne płyty, nie ma już chyba nawet sensu pisać, bo nie o to toczy się główna batalia.

sobota, listopada 17, 2007

Kanadyjska policja sobie nie radzi

Na stronach portalu Onet.pl pojawiła się ciekawa informacja:

Kanada może stać się pierwszym krajem, gdzie większość piratów będzie mogła spać spokojnie, nie ponosząc jakichkolwiek konsekwencji za swoją działalność. Jest to związane ze stanowiskiem tamtejszej policji, która zapowiedziała, że przestanie ścigać użytkowników pobierających z sieci materiały chronione prawem autorskim na własny użytek.
W zamian skoncentruje się na grupach przestępczych regularnie dopuszczających się tego procederu.

Kanadyjscy stróże prawa uważają, że nie jest możliwe ściganie wszystkich osób, które pobierają z Internetu muzykę lub filmy. Powód jest bardzo prosty, policja nie dysponuje wystarczającą ilością czasu oraz środkami na tego typu działalność. Noel St-Hilaire, zajmujący się przestępczością związaną z łamaniem praw autorskich, uważa, że "obecnie kopiowanie stało się bardzo prostym i zarazem niemożliwym do powstrzymania procederem".


Przyznam że dla mnie z tą deklaracją wiąże się zasadnicze pytanie. Czy policja (choćby nawet kanadyjska) może zaniechać ścigania dowolnych grup przestępców, uznając że to dla niej za trudne? Z treści artykułu wynika że ściąganie materiałów na użytek własny jest w prawie kanadyjskim zabronione. Skoro tak, to zaniechanie ścigania takich osób jest nieodpowiednie. Jeśli jednak jest tak jak w polsce i można sciągać w ramach dozwolonego użytku własnego, to pojawia się pytanie na czym polega ustępstwo ze strony policji? Wydaje się więc że powinien zadziałać tu legislator, tak normując prawa autorskie w internecie, by jednej strony nie godziły w dobro ich właścicieli a z drugiej były możliwe do egzekwowania.

sobota, października 27, 2007

CBA KRADNIE FILMY?

Jak donoszą portale tvn24.pl a także onet.pl,wobec właściciela najciekawszego imienia wsród agentów
CBA, Temistoklesa Brodowskiego (aktualnie jeszcze rzecznika CBA), zostało wszczęte wewnętrzne postępowanie. "Afera" ta wybuchła po publikacji w najmłodszym dziecku wolnej prasy polskiej - dzienniku "Polska"- artykułu opowiadającego historię pewnego, wtedy jeszcze, rzecznika policji w Wołominie, który to wsród swoich kolegów rozprowadzał płyty z nielagalnymi filmami. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż płyty były zaopatrzone w obwoluty z logiem i nazwą "Tokles Film". Sam Temistokles twierdzi że nie ma pojęcia o czym wogole jest mowa. Najzabawniejsza w calej tej historii jest, moim zdaniem, reakcja posłanki Julii Pitery która, cytuję " doniesieniami oburzona jest Julia Pitera, która w nowym rządzie ma być urzędnikiem odpowiedzialnym za walkę z korupcją. – To kolejna nietrafiona decyzja personalna w CBA. Coraz bliższa jestem myśli o konieczności audytu służb - mówi posłanka. - Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś pracuje w CBA, a wcześniej zarabiał na kradzieży praw autorskich - dodaje."
Jeżeli oskarżenia "Polski" się potwierdzą Temistoklesowi B. grozi 12 tys zł i do 3 lat pozbawienia wolności.

Artykuł na tvn24.pl.
Artykuł na onet.pl.


środa, czerwca 06, 2007

Prawa autorskie a opłacalność inwestycji.

No i znalazło się empiryczny argument dla tych, którzy nie wierzą że brak ochrony autorskich praw majątkowych nie zmieni opłacalności opartych na nim przedsięwzięć biznesowych.

Za portalem onet.pl

Płyty DVD mogą zniknąć z Polski
Zagraniczne firmy zajmujące się dystrybucją płyt DVD mogą wycofywać się z Polski ze względu na nieprzestrzeganie praw autorskich w naszym kraju - ostrzegli w przekazanym oświadczeniu członkowie zarządu działającego w Polsce Stowarzyszenia Dystrybutorów Filmowych (SDF).
Jest to reakcja na działalność zlikwidowanego w maju serwisu internetowego Napisy.org, którego przedstawicieli zatrzymała policja. Serwis ten był najpopularniejszą w Polsce stroną www z tłumaczeniami filmów.

17 maja Komenda Główna Policji poinformowała o zatrzymaniu 9 osób, m.in. mieszkańców Zabrza, Bielska-Białej i Jastrzębia Zdroju, do którego doszło dzięki współpracy policji z Fundacją Ochrony Twórczości Audiowizualnej (FOTA). W akcji brali udział także policjanci niemieccy. Zatrzymane osoby nielegalnie tłumaczyły na język polski dialogi z filmów i zamieszczały je na portalu internetowym.

Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych podkreśliło w środowym oświadczeniu, że działalność taka jest nielegalna, gdyż narusza prawo autorskie. - Rozpowszechnianie opracowania cudzego utworu bez zgody jego twórcy daje możliwość zgłoszenia roszczeń cywilnych oraz jest zagrożone sankcją karną - przypomniało SDF.

- Niski poziom przestrzegania praw autorskich przyczynił się do tego, że z początkiem tego roku z branży bezpośredniej dystrybucji DVD wycofał się prekursor dystrybucji wideo w Polsce - firma ITI. Pod koniec zeszłego miesiąca podobną decyzję podjęła firma Warner Home Video, która w ciągu kilku miesięcy zamknie swe biura w Polsce - napisano w oświadczeniu SDF.

- Mitycznie bogaty światowy przemysł rozrywkowy może wycofać się z Polski i skupić swe działania na tych terytoriach, na których lepiej chroni się rynek praw autorskich - ocenił zarząd Stowarzyszenia.

SDF skrytykowało artykuł na temat serwisu Napisy.org, który opublikowała 1 czerwca "Gazeta Wyborcza". Był to tekst pt. "Wojna napisowa", autorstwa Jarosława Lipszyca.

W artykule z "GW" czytamy: "Dwa tygodnie temu świętowaliśmy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego. Odbywały się uroczyste sesje w Sejmie z udziałem ministrów, rauty i konferencje. Padały wielkie słowa. Tego samego dnia o szóstej rano do mieszkań dziewięciu obywateli społeczeństwa informacyjnego wkroczyła policja".

- Przez serwis Napisy.org przebiega dziś linia frontu w sporze o kształt społeczeństwa informacyjnego. W tej sprawie nie chodzi bowiem ani o przestrzeganie zasad prawa, ani nawet o powstrzymanie publikacji napisów do filmów, ale o język, w którym będziemy opisywać zasady obowiązujące przy przekazywaniu i przechowywaniu informacji - napisał Lipszyc.

Zarząd SDF podkreślił, że "internet nie znosi i nie anuluje norm prawa autorskiego". - Społeczeństwo informacyjne nie może powstawać kosztem ograbiania innych z owoców ich pracy twórczej. Aby polemizować z tą oczywistą prawdą ucieka się częstokroć do demagogicznych argumentów. Stale i celowo zaciera się różnicę pomiędzy swobodnym obiegiem informacji, a nieautoryzowanym korzystaniem z cudzych utworów. Dezinformuje się opinię publiczną - oceniono w oświadczeniu SDF.

- Wolność wymiany informacji - stanowiąc niezaprzeczalnie cenną wartość - nie jest i nie może być wartością absolutną, najważniejszą i jedyną. W szczególności nie wolno w imię tej wolności dokonywać naruszeń innych dóbr zasługujących na ochronę prawną - uważają członkowie zarządu SDF.

niedziela, lutego 18, 2007

kolejne kontrole

Wszystko do przeczytania na portalu o2.pl

piątek, lutego 09, 2007

Piraci w policji

W dzisiejszych "Wiadomościach" o 19:30 na TVP1 podano informację o policjantach korzystających służbowo z nielegalnego oprogramowania. Co ciekawe, służyło ono do... ścigania przestępców. Paradoksalna sytuacja :)

Relację można zobaczyć na stronie TVP.

http://ww6.tvp.pl/134,20070209457582.strona

niedziela, stycznia 21, 2007

Nowelizacja prawa autorskiego

Na stronie Gazety Prawnej pojawił się artykuł o nowelizacji prawa autorskiego. Według informacji zamieszczonej na stronie GP ma być wprowadzony nowy instrument, ułatwiający walkę z piratami. Jak napisł Łukasz Kuligowski "Projekt przewiduje, że jeżeli dojdzie do naruszenia praw w celach handlowych, to sąd będzie mógł zająć mienie – ruchome i nieruchome – domniemanego sprawcy czynu. Natomiast w przypadku ustalania wysokości odszkodowania sądy mają uwzględniać wszystkie następstwa ekonomiczne, w tym utracone zyski uprawnionego do korzystania np. z danego utworu."

piątek, stycznia 19, 2007

Akcja przeciw piratom

Na stronach portalu Wirtualna Polska pojawił się artykuł o akcji policji przeciw piratom sprzedającym nielegalnie muzykę i oprogramowanie komputerowe. Dziwna wydaje się postawa organizacji BSA, która postawiła sobie za cel ściganie tylko podmiotów gospodarczych.

Artykuł znajduje się pod adresem:

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=12471&wid=8694591&rfbawp=1169206853.578

poniedziałek, stycznia 15, 2007


Dylematy pirata

Na stronie Parti Piratów pojawił się manifest zawarty w pytaniu:

„Czy jeśli nie stać by mnie było na kupno płyty CD a pobrałbym ją z internetu to czy naruszam prawo do zysku producenta lub artysty? Przecież i tak bym jej nie kupił z uwagi na stan materialny przy czym art. 73 konstytucji gwarantuje mi wolny dostęp do dóbr kultury?”

Prosilibyśmy o ostateczny dowód na nie prawdziwość tego wywodu.


Nieprawdziwość tego wywodu dowieść oczywiście można. Przykład będzie zapewne najprostszy w zrozumieniu. Autor wydaje ekskluzywnie 100 płyt. Ze względu na ograniczoną podaż cena jest wysoka. Jeśli natomiast będzie można płytę pobrać za darmo w internecie wbrew woli autora, to nie osiągnie on rządanej sumy. Uwypuklony tutaj mechanizm działa jako schemat ogólny. Zwiększona podaż powoduje zmniejszenie popytu. To natomiast skutkuje mniejszym wpływem dla autora. Pamiętajmy bowiem, że nie ma on kontroli nad udostępnioną w internecie kopią swojego utworu.

Smutne jest jednostronne patrzenie na prawa autorskie przez pryzmat własnego nosa. Prawa autorskie dotyczą przecież:
1. Nie tylko autorów utworów muzycznych i słowno-muzycznych
2. Nie tylko aspektów materialnych.

To że zainteresowania osób chcących zarejestrować Partię Piratów ogniskują się wokół muzyki i pobierania jej za darmo nie pozwala na przymykanie oczu na resztę swer, które prawo autorskie bezpośrednio dotyka. Jeśli więc osoba której nie stać na kupno płyty CD pobierze ją z internetu to nie narusza tylko prawo autora do zysku z twórczości. Może on w takim przypadku naruszać także innego jego prawa. To jednak już Parti Piratów nie interesuje. Zagadnieniu autorskich praw osobistych nie poświęcają oni wogóle uwagi.

Znaczące jest też określenie tego co PP rozumie przez "nie stać". W większości przypadków chodzi bardziej o "wolałem ponieść mniejszy koszt". Skoro kupujemy komputer i płacimy za dostęp do internetu, to dokonujemy pewnego wyboru ekonomicznego. Zamiast komputera i dostępu do internetu można kupić płytę CD i posłuchać jej w odtwarzaczu CD. Skoro ktoś woli zakup czego innego to dokonał wyboru i nie może powoływać się na to, że nie było go stać.

niedziela, stycznia 14, 2007


Czy prawo własności znów będzie uspołecznione?

Nawiązując do terminologi morskiej, ostatnio wypłynął temat Parti Piratów. Jako jej organizator przedstawił się na stronie naszego koła niejaki Kaczor. Nie wiem dlaczego osoba organizująca parię polityczną dba tak skrupulatnie o zachowanie anonimowości, ale postaram się to uszanować i nie wnikać kto miesza pod adresem udostępnionym przez PP do korespondencji. W ostatnim poście poddałem analizie statut PP, w którym znalazło się kilka sformułowań dla mnie niejasnych. Dlatego z radością przyjąłem artykuł Kaczora, zamieszczony na stronie PP. Można go przeczytać pod adresem
http://www.partiapiratow.org.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=69


W tekście tym znalazło się kilka błędnych tez. Pierwsza związana jest z dobrami kultury. W przekonaniu Kaczora
"Dobra kultury - są to wszystkie twory człowieka, którymi dzielenie się przyczynia się do wzrostu ich wartości. (im więcej osób poznaje jakieś dzieło np. muzyczne tym ono zyskuje na wartości - staje się bardziej popularne).

Skoro dostęp ma być wolny nie może chodzić o wartość ekonomiczną. Przy wolnym dostępie do dzieła nie ma wogóle mowy o wartości ekonomicznej takiego utworu. Tak więc Kaczorowi zapewne chodziło o wartość artystyczną. Czy jednak wartość artystyczna wzrasta wraz z ilością osób które poznały utwór? Raczej należy w to wątpić. Dalej na temat dóbr kultury czytamy
"Dobrem kultury są także wszystkie dzieła oraz materiały wytworzone przy użyciu publicznych pieniędzy [...] Są one dobrem kultury z uwagi na to iż są naszą wspólną własnością (powstały z naszych pieniędzy)"

Kryterium źródła finansowania nie może przesądzać o znaczeniu utworu. Znacznie łatwiej jest zrobić szmirę, kicz, czy szkaradztwo za państwowe pieniądze niż za prywatne. Natomiast uznanie za dobro kultury "dokumentów potrzebnych do komunikacji z urzędami" jest już grubym nieporozumieniem.
Dalej czytamy
"Nowoczesne technologie komunikacji nie mogą w żadnym wypadku być narzędziem w niczyich rękach i tak jak dobra kultury jego wartość rośnie wraz z ilością ludzi który maja do tych technologii nie skrępowany dostęp."

W obecnej chwili bodaj wszystkie nowoczesne technologie komunikacji są dostępne w nieskrępowanej, acz odpłatnej formie. Dotyczy to wszystkich znanych mi form komunikacji. Gdyby nie były odpłatne, to z czasem nie mieli byśmy już nowoczesnych technologi, a jedynie stare i darmowe. Było by jak za minionego ustroju. Co prawda większość rzeczy była za darmo, ale za to na rynku nie pojawiało się nic nowoczesnego. Kolejnym sformułowaniem wyjętym z poprzedniego ustroju jest określenie iż "Patenty powinny uwzględniać interes społeczny". Jak więc wygląda uspołeczniony patent? Czy tak samo jak gospodarka uspołeczniona? Tego w zasadzie nie wiadomo, ponieważ finalne zdanie całego artykułu brzmi: "Należy rozważyć porzucenie systemu patentowego i rozważyć zmianę systemu na jakiś inny."

Partia Piratów bez szans na rejestrację

Partia Piratów cz.1 - statut.

Partia Piratów co prawda jest bez szans na rejestrację, ale ponieważ jest bodaj jedyną grupą osób aspirujących do stworzenia parti politycznej skupiającej się w szczególności na prawie autorskim, pozwolę sobie poświęcić jej trochę uwagi.

Partia Piratów nie jest partią polityczną. Osoby tworzące Partię Piatów (PP) chcą zarejestrować partię polityczną, jednak dotychczas nie zrealizowały tego celu. Dostępny jest już proponowany statut przyszłej parti. Znajduje się on na stronach serwisu Parti Piratów. Dokładny adres pod którym zlokalizowano program jest następujący:

http://www.partiapiratow.org.pl/images/stories/dokumenty/statut.pdf

PP będzie zapewne pierwszą w Polsce "partią polityczną nurtu pirackiego" (art.1) (numery artykułów odnoszą się do statutu Parti Piratów). Niestety nie potrafię określić czym cechuje się nurt piracki w polityce. Także google.pl nie potrafił mi udzielić odpowiedzi na to pytanie, w większości odnajdując nurt piracki tylko w kinematografi. Być może odpowiedzią na to pytanie jest art.3 statutu, który mówi:

"1. PP jest partią czynu: tworzy programy i precyzuje cele, aby w jednolitym
działaniu wprowadzać je w życie kształtując nową rzeczywistość XXI wieku.
2. Wszystkie działania PP podporządkowane są jednej linii politycznej i
wykonywane w ramach jednolicie kierowanej akcji.
3. PP składa się z jednolitej organizacji politycznej oraz z grup
skonfederowanych i afiliowanych wspólnie realizujących ten sam program pod
jednym kierownictwem."


Stylistyka tekstu wydaje się poniekąd znajoma z minionego ustroju. W świetle tego artykułu zaskakująca wydaje się wypowiedź anonima występującego w imieniu PP, który wziął udział w dyskusji na stronie naszego koła:

"mówi się o wolności a wszystkim każe się myśleć tak samo - to się nazywa totalitaryzm"


Dość zaskakujące są postanowienia dotyczące siedziby PP (art.4), która "jest wirtualna i znajduje sie w postaci witryny internetowej
organizacji pod adresem http://www.partiapiratow.org.pl/". Pominąwszy oczywisty błąd składni, zdaje się iż sąd nie zgodzi się na określenie wirtualnej siedziby. Zaskakujące jest też ciągłe posługiwanie się terminem "organizacja" na określenie PP.

W swoim statucie PP rozróżnia "wizje" i "cele". Czym są cele statutowe w rozumieniu ustawy o partiach politycznych z 1997 roku wiadomo. Nie wiadomo natomiast czym są wizje parti politycznych. Czy są to cele o mniejszym, lub drugorzędnym znaczeniu? Kwestię pozostawiam otwartą i przechodzę do ich prezentacji (art.6 i 7)

Wizjami PP są:
1. "Danie obywatelom Polski wolności pobierania, używania, wzbogacania i rozpowszechniania dóbr kultury oraz dostępu do informacji generowanej przez administracje państwową bez żadnych opłat;"


Wizja szalenie atrakcyjna dla wszystkich tych, którzy tak jak ja chcieli by wypożyczyć z Muzeum Wojska Polskiego zbroję husarską. O ile ten pomysł przedstawiciele PP uznali by pewnie za drwinę, choć zgodny jest z ich postulatem, to ciekawe co powiedzieli by na fotografowanie obrazów w muzeach. Któż poniósł by koszt niezapłaconych biletów wejściowych do muzeów, czy teatrów? Skoro koszty te spadły by na wszystkich obywateli, to jedyny efek był by taki że płacili by nie tylko ci co korzystają z konkretnych dóbr kultury, ale wszyscy. Milowy krok w stronę socjalizmu.

2. "Równouprawnienie wszystkich obywateli Polski w życiu gospodarczym;"


Wizja jak najbardziej słusza.

3. "Reprezentowanie całego ruch społecznego obywateli Polski powstałego w wyniku głębokiego oburzenia społecznego spowodowanego dzikim, nieodpowiedzialnym i niekontrolowanym rozrostem monopoli intelektualnych w ich wszystkich formach;"


Taką reprezentację faktycznie można zakwalifikować do wizji. Nie mniej jednak jeśli taki rych powstanie, być może PP uda się przejąć zadanie reprezentowania go. Na razie na nic się nie zanosi.

4. "Gospodarka oparta na nieskrępowanym myśleniu, nieskrępowanej kulturze i bez monopoli;"


Godny uwagi jest postulat nieskrępowanego myślenia.

5. "Obrona praw obywateli Polski do ochrony życia prywatnego obywateli od podsłuchu, śledzenia i kontroli przez państwo i prywatne grupy interesów;"


Wizja jak najbardziej słusza.

6. "Społeczeństwo polskie gdzie jednostka niepodejrzana o przestępstwo ma prawo być wolna od inwigilacji;"


Wizja jak najbardziej słusza.

Teraz przejdźmy do celów

1. "Praca parlamentarna na rzecz otwartego społeczeństwa, wolności dostępu do kultury, zwalczania monopoli intelektualnych i ochrony życia prywatnego obywateli Rzeczpospolitej Polskiej oraz zapewnienie gwarancji trwałości ich istnienia;"


Już pierwszy cel zakłada utworzenie reprezentacji w parlamencie. Wysoko postawiona poprzeczka może być długo niezdobyta wobec braku umiejętności zebrania choćby tysiąca podpisów potrzebnych do rejestracji parti. Oczywiście założenie realizacji wyznaczonych sobie celów za pomocą zmiany prawa jest jak najbardziej godne pochwały.

2. "Stanie na straży praw obywateli Polski do wolności wymiany myśli, idei, kultury i informacji;"


Cel jak najbardziej słuszny.

3. "Stanie na straży prawa obywateli Polski do chronionego życia prywatnego;"


Cel jak najbardziej słuszny.

4. "Prowadzenie aktywnej działalności w zakresach kształtowania opinii publicznej, kształcenia i informacji w zakresie prawa patentowego i praw autorskich;"


Na to by mnie informowano i kształcono w zakresie prawa patentowego i praw autorskich godzę się i popieram taki cel. Nie godzę się natomiast na to, by kształtowano mnie w zakresie tego co mam sądzić na temat prawa patentowego i praw autorskich. Partia mająca w swych celach indoktrynację jest w moim przekonaniu niegodna zaufania.

5. "Przeciwdziałanie monopolom gospodarczym i ochrona prawa obywateli Polski;"


Cel jak najbardziej słuszny.

6. "Działania międzynarodowe, krajowe i lokalne na rzecz zwiększenia kontroli obywateli Polski na organizacjami, które poprzez wykorzystanie wiodącej pozycji na rynku wymuszają używanie odpłatnych technologii w celu uzależnienia od tej technologii i czerpania z tego zysków;"


Całe szczęście, że w Polsce nie ma organizacji wymuszają używanie odpłatnych technologi i to jeszcze w celu uzależnienia się od nich. Jedyna podobna instytucja jaka przychodzi mi na myśl to ZUS, choć uzależnia w inny sposób. Likwidacja ZUS jest w moim przekonaniu doskonałym pomysłem. Jeśli natomiast PP miała na myśli jakieś podmioty działające na polskim rynku, to najzwyczajniej się myli. Nikt bowiem nie zmusza do korzystania z określonego oprogramowania, czy odtwarzaczy muzyki.

7. "Szerzej nasz cele są opisane w Programie Partii Piratów."


Ten punkt może stać się kością niezgody między PP, a sądem rejestrującym ją jako partię polityczną.

Cekawe postanowienia przynoszą także zapisy odnoszące się do członków PP. Art. 12 ma następującą treść:

"Obowiązkiem wszystkich członków PP jest:
1. Zachowanie w każdej sytuacji postawy godnej Pirata Rzeczpospolitej
Polskiej.
2. Służenie Polsce, obrona i umacnianie prawa na rzecz wolnego dostępu do
kultury w Rzeczpospolitej Polskiej.
3. Nieposzlakowane postępowanie i przestrzeganie przyjętych przez Piratów
norm moralnych.
4. Popieranie programu oraz działań politycznych PP.
5. Zachowanie pełnej lojalności wobec PP, jej przywódców i jej organów
statutowych.
6. Płacenie składek członkowskich."


Na tle tego artykułu powstaje pytanie kim jest Pirat i Pirat Rzeczypospolitej Polskiej? Skoro obie nazwy pisane są z wielkiej litery więc zapewne odnoszą się do kogoś innego jak pirat i pirat obywatel RP. Stautu nie rozwiązuje tej zagadki. Dość zagadkowo brzmi także punkt piąty. Jak daleko posunięta ma być owa lojalność? Zapis ten jest tym bardziej kontrowersyjny, że następny artykuł głosi iż "Członkowie rzeczywiści zobowiązani są do [...] zdyscyplinowanego wypełniania decyzji władz statutowych PP."

Największą grandą jest art.46 statutu, który występuje przeciw obowiązującemu w Polsce prawu.

"Środki finansowe czerpie PP ze składek członkowskich, darów i darowizn oraz innych dochodów. PP może prowadzić działalność gospodarczą za pośrednictwem powołanych w tym celu przedsiębiorstw lub zaangażowania środków w inne przedsięwzięcia gospodarcze."


Ustawa o partiach politycznych mówi wyraźnie w art.24 pkt 3 iż "Partia polityczna nie może prowadzić działalności gospodarczej."

W następnej części pozwolę sobie poddać analizie program PP.