Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2p. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2p. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, kwietnia 27, 2009

List otwarty przygotowany przez środowisko linuxowców, dotyczący unijnego projektu tzw. "Pakietu Telekomunikacyjnego"

http://stopcenzurze.wikidot.com/


można się podpisac;]

Drogi użytkowniku, droga użytkowniczko Internetu!

Już 5 maja odbędzie się jakże ważne dla nas głosowanie w Parlamencie Europejskim, a dotyczące tak zwanego Pakietu Telekomunikacyjnego. Brukselscy oficjele postanowili ograniczyć nam dostęp do Internetu i podzielić go na tak zwane "pakiety". Co to oznacza w praktyce? Daje to prawo dostawcom usług internetowych na ograniczony dostęp do zasobów światowej sieci. Przykładowo w najtańszym pakiecie dostaniesz dostęp do jednych, a do innych witryn już nie - zależy to od zasobności portfela właściciela portalu. Może się zdarzyć, że dostęp do niszowych, ale jakże ważnych dla Ciebie witryn będzie zablokowany. Winne są korporacje, które lobbują na rzecz tych zmian pod pretekstem obrony przed piractwem. Jest prawie pewne, że dostęp do sieci p2p zostanie zablokowany, bo żadnemu usługodawcy nie będzie się to opłacać.

Co możemy zatem zrobić? Musimy zareagować, zaprotestować przeciw takim praktykom. Służy do tego ta właśnie witryna, którą oddaliśmy do Państwa dyspozycji. Najgorsza jest niewiedza i na to liczą urzędnicy brukselscy. Bo czy wcześniej słyszeli Państwo o Pakiecie Telekomunikacyjnym, bądź prawie do odcinania użytkownikom Internetu?

Poniżej, po lewej stronie znajduje się list otwarty. Z kolei po prawej, lista wszystkich polskich europarlamentarzystów, z podziałem na frakcje. Naszym celem jest zebranie jak największej liczby podpisów i wysłania ich wraz z listem otwartym do wspomnianych osób. Jeżeli zatem zgadzasz się z nami i postanowiłeś zaprotestować, wypełnij proszę poniższy formularz. Bardzo prosimy o podanie prawdziwych i pełnych danych osobowych (imię i nazwisko) oraz adresu e-mail. Na adres ten zostanie wysłana prośba o potwierdzenie oddania głosu - dokonaj i tego kroku.

Co jeszcze można zrobić? Przekaż adres tej strony swoim znajomym, poinformuj ich o akcji. Sprawa jest naprawdę poważna i dotyczy nas wszystkich!

Podobne informacje znajdziesz na witrynie blackouteurope.pl.

Drogi Panie Pośle/Droga Pani Posłanko

Chciałbym zwrócić uwagę na Telecoms Package, który będzie poddany pod głosowanie w Parlamencie Europejskim. Mam uzasadnione obawy, że zmiany, które proponuje Parlament, poważnie utrudnią życie w Unii Europejskiej. Mam pełną świadomość, że propozycja Parlamentu wpłynie na mój dostęp do Internetu, ograniczy go, a także nałoży ograniczenia na mój dostęp do serwisów internetowych i usług.

Używam Internetu do pracy, do robienia zakupów, komunikowania się z innymi ludźmi, dokonywania rezerwacji, pozyskiwania wiedzy. Za jego pośrednictwem poznaję kulturę, rozmawiam ze znajomymi i rodziną, zamawiam bilety, wybieram oferty na wakacje, rozwijam zainteresowania i moje hobby… i wiele więcej.

Zmiany w prawie, które proponuje Parlament Europejski, nakażą mojemu dostawcy usług Internetowych dostarczenie limitowanych, ograniczonych lub warunkowych usług. Obawiam się, że takie zmiany zabiją internetowe życie, które znamy, oraz będą miały poważny i krzywdzący wpływ na rynek europejski.

Piszę do Pana/Pani, jako mojego reprezentanta w Parlamencie Europejskim, by zagłosował/a Pan/Pani za ochroną naszego prawa do handlu i usług w Internecie.
Ponieważ żyjemy w społeczeństwie demokratycznym, musimy otwarcie debatować nad tymi kwestiami, a także ustalić zasady internetowego społeczeństwa.

Proszę o wsparcie poprawek, które zapewnią moje prawo do dostępu i dystrybucji treści i usług, a odrzucą każdy tekst mówiący o „prawnej zawartości” lub ograniczeniach i warunkowym dostępie do Internetu. Szczególnie chciałbym, by zapewnił/a mi Pan/Pani swobodne prawo do używania Internetu, tak aby wszystkie strony internetowe i usługi były dostępne dla nas wszystkich.

niedziela, listopada 02, 2008

Z Dziennika:

Prawie dwa lata więzienia za kamerę w kinie

Po raz pierwszy w historii ktoś w USA trafi do więzienia za zgrywanie filmów na sali kinowej prosto z ekranu. Michael Dwayne Logan, mieszkaniec stanu Maryland, spędzi za kratkami 21 miesięcy. Oskarżony przyznał się przed sądem do skopiowania dwóch filmów z zamiarem zarabiania na ich nielegalnej dystrybucji.
czytaj dalej...
REKLAMA

Nagrywanie filmów w sali kinowej jest od roku 2005 w USA przestępstem federalnym, obciążonym karą więzienia do trzech lat i grzywną 250 tys. dolarów.

Logan został złapany na gorącym uczynku z kamerą HD JVC w sali kinowej. Urządzenie chował pod płaszczem. Nie przewidział, że na sali kinowej będzie przedstawiciel znienawidzonej, szczególnie przez internautów, MPAA (Motion Picture Association of America) oraz policja.

Poza wyrokiem więzienia, Logan dostał też zakaz chodzenia do kina przez rok od wyjścia zza krat. MPAA twierdzi, że mężczyzna skopiował w podobny sposób niemal 100 filmów.

Kopiowaniem, czy - jak ktoś woli - cyfrowym bootlegowaniem i dystrybuowaniem w internecie filmów kinowych czy premier DVD - zajmują się całe grupy ludzi.

Traktują jednak swoją działalność - w większości przypadków - jako przejaw anarchizmu (vide środowisko PirateBay). Panami jak Michael Dwayne Logan internauci w większości gardzą i nikt ich nie żałuje. Jest to jednak sygnał dla uprawiających taki proceder, że piractwo staje się niebezpieczne.

sobota, marca 22, 2008

Kolejne infro rodem z wp.pl i PCWK...tym razem o perypetiach związanych z RIAA:

Być może już wkrótce amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Fonograficznego RIAA będzie musiało podać szczegółowe informacje na temat technik śledczych wykorzystywanych do zdobywania dowodów przeciwko użytkownikom sieci P2P. Do tej pory RIAA skutecznie się przed tym broniło - jednak najnowszy pozew przeciwko organizacji może zmusić ją do ujawnienia wszystkich sekretów.

Mowa tu o pozwie złożonym przez Amerykankę Tanyę Aderson, weterankę sądowych starć z RIAA ( o jej prawnych perypetiach pisaliśmy m.in. w tekście "RIAA pozwana za "złośliwe prześladowanie" - http://www.pcworld.pl/news/115149.html ). Kobieta jest niepełnosprawną, samotną matką - w czerwcu 2005 r. RIAA skierowała przeciwko niej pozew, w której oskarżono ją o nielegalne dystrybuowanie muzyki w Internecie. Kobieta nie zamierzała jednak poddać się bez walki - odpowiedzi przedstawiła szereg własnych oskarżeń ( zarzuciła RIAA m.in. prześladowanie, nielegalną inwigilację, naruszenie prywatności i włamanie się do jej komputera ). W obliczu tak zdecydowanej postawy - oraz ostrej krytyki mediów - RIAA zdecydowała się na wycofanie zarzutów.

Tanya Aderson nie spoczęła jednak na laurach - natychmiast złożyła kolejny pozew, w którym już oficjalnie oskarżyła RIAA o wymienione powyżej przestępstwa ( jej zdaniem RIAA naruszyła przepisy antymafijnej ustawy RICO ( Racketeering Influenced and Corrupt Organizations ).

Pozew ten został niedawno odrzucony - sąd uznał bowiem, że kobieta nie przedstawiła dowodów wspierających jej twierdzenia. Sędzia dał jej jednak szansę uzupełnienie materiału dowodowego - Tanya Adreson może więc ponownie złożyć pozew i jeśli będzie on poprawnie udokumentowany, to sąd go przyjmie.

Oznacza to, że - jeśli tylko pani Adreson i jej prawnicy dostarczą odpowiednie dowody - RIAA po raz pierwszy w historii swoich działań prawnych może zostać zmuszona do ujawnienia metod, którymi posługuje się podczas gromadzenia dowodów przeciwko użytkownikom P2P. Chodzi tu m.in. przedstawienie zasad, którymi organizacja kieruje się podczas decydowania, którego internautę pozwać, podanie, jakie dokładnie informacje o użytkownikach P2P gromadzi działająca na zlecenie RIAA firma MediaSentry itp.

Prawnicy podkreślają, że podanie tych informacji do publicznej wiadomości może znacznie utrudnić działania RIAA - wiele osób już od dawna podejrzewa bowiem, że organizacja podczas gromadzenia dowodów balansuje na krawędzi prawa. Być może więc ujawnienie tych informacji utrudni RIAA składanie kolejnych pozwów, zaś osobom już pozwanym przez organizację - ułatwi wygrania ewentualnych procesów.

A tym razem na wp.pl można przeczytać co nieco o sytuacji niemieckich użytkowników p2p:

Niemiecki Federalny Sąd Konstytucyjny uznał, że koncerny "rozrywkowe" oraz reprezentujące je organizacje branżowe nie mają prawa domagać się od dostawców usług internetowych ujawnienia danych internautów podejrzewanych o nielegalne udostępnienie materiałów chronionych prawem autorskim w Internecie - donosi serwis TorrentFreak.com. Decyzja ta może znacząco ułatwić życie niemieckim użytkowników sieci P2P - ponieważ praktycznie uniemożliwia namierzenie osób pobierających lub udostępniających w Internecie pirackie materiały.

Do tej pory pozwanie osoby nielegalnie dystrybuującej materiały chronione prawem autorskim w Internecie było dość łatwe - wystarczyło namierzyć internautę i zgłosić to organom ścigania ( które musiały zareagować, ponieważ łamanie praw autorskich jest w Niemczech przestępstwem ).

Od teraz będzie jednak inaczej - sąd uznał, że udostępnianie plików multimedialnych w Internecie nie może być traktowane jako przestępstwo. Dlatego w przyszłości dostawca usług internetowych będzie musiał ujawnić dane klienta tylko w przypadku podejrzenia np. o udostępnianie dziecięcej pornografii i inne poważne przestępstwa ( morderstwo, porwanie itp. ).

Orzeczenie Sądu Konstytucyjnego dotyczące użytkowników P2P jest częścią nowych zaleceń, dotyczących ochrony prywatności internautów. Sąd uznał, że niemieckie prawo do tej pory niewystarczająco chroniło interesy jednostek w Sieci.

czwartek, marca 13, 2008

o nieprzewidzianych skutkach walki z p2p można przeczytać na wp.pl

wtorek, stycznia 29, 2008

jak donosi Onet.pl: Sieci P2P - Trybunał UE po stronie internautów

W sprawach cywilnych dostawcy usług internetowych w krajach UE mogą odmówić ujawnienia danych osób, wymieniających się plikami w Internecie - orzekł unijny Trybunał Sprawiedliwości.
Orzeczenie to jest ciosem dla posiadaczy praw autorskich, którzy na drodze cywilno-prawnej usiłują walczyć z piractwem w Internecie.

Trybunał rozstrzygnął spór między hiszpańskim zrzeszeniem posiadaczy praw autorskich Promusicae a główną firmą telekomunikacyjną Hiszpanii - Telefonica. Zrzeszenie Promusicae domagało się od Telefoniki danych jej klientów, którzy wymieniali się w Internecie materiałami chronionymi prawem autorskim (w jednej z tzw. sieci P2P). Po uzyskaniu danych Promusicae zamierzało wytoczyć tym ludziom sprawy o odszkodowania.

Telefonica stanęła na stanowisku, że - zgodnie z zasadami UE - jest zobowiązana do ujawniania nazwisk internautów tylko w sprawach karnych, a nie cywilnych.

Unijny Trybunał Sprawiedliwości podkreślił jednak, że "zapewnienie skutecznej ochrony praw autorskich nie wymaga ujawniania danych osobowych w kontekście spraw cywilnych".

Przepisy unijne nie wykluczają możliwości wprowadzenia przez poszczególne kraje UE obowiązku ujawniania danych osobowych w kontekście spraw cywilnych, ale też nie zobowiązuje do wprowadzania takiego obowiązku - orzekł Trybunał.

poniedziałek, stycznia 28, 2008

Legalne P2P?

Jak donosi seriws onet.pl na stronie http://wiadomosci.onet.pl/1681328,18,item.html:
Na dziś zapowiadana jest premiera projektu Qtrax, czyli sieci P2P nowej generacji. Prace nad nią trwały aż 8 lat. Jest ona całkowicie darmowa i w pełni legalna – informuje serwis webowy.blogspot.com.
Na starcie katalog zawierać będzie 5 000 000 utworów, a docelowo – 25 mln. Umowy licencyjne podpisano z każdą z czterech największych wytwórni muzycznych - EMI, SonyBMG, Universal Music Group oraz Warner Music Group.

Aby korzystać z Qtrax należy zainstalować specjalny odtwarzacz-wyszukiwarkę Qtrax Player. Koszty działania sieci pokryją wpływy z reklam. Będą one pojawiać się podczas słuchania muzyki. Niestety, bogactwa sieci, będą początkowo dostępne tylko dla systemu Windows XP/Vista. 18 marca pojawi się wersja na Mac OS.

Rzecznik Warner Music Group Will Tanous twierdzi tymczasem, że QTrax nie ma podpisanej umowy licencyjnej z jego przedsiębiorstwem. Wprawdzie w 2006 r., pomiędzy zainteresowanymi stronami, została podpisana umowa, jednak jej ważność wygasła w ubiegłym roku. Według niepotwierdzonych informacji, do podobnego konfliktu może dojść również z Universal Music Group.

QTRAX wydał 30 mln dolarów na uruchomienie serwisu, który będzie dostępny w USA i Europie. Alan Klipfisz, szef QTracka, stwierdził: Nasi użytkownicy mogą liczyć na muzykę z legalnych źródeł. - Wierzymy, że możemy liczyć na wsparcie przemysłu muzycznego oraz artystów, którzy będą otrzymywać pieniądze za swe utwory - dodał.


Wiadomość najwyraźniej rozniosła się po świecie, ponieważ połączenie ze stroną http://qtrax.com/ trwa dobrą chwilkę.