sobota, marca 22, 2008

Kolejne infro rodem z wp.pl i PCWK...tym razem o perypetiach związanych z RIAA:

Być może już wkrótce amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Fonograficznego RIAA będzie musiało podać szczegółowe informacje na temat technik śledczych wykorzystywanych do zdobywania dowodów przeciwko użytkownikom sieci P2P. Do tej pory RIAA skutecznie się przed tym broniło - jednak najnowszy pozew przeciwko organizacji może zmusić ją do ujawnienia wszystkich sekretów.

Mowa tu o pozwie złożonym przez Amerykankę Tanyę Aderson, weterankę sądowych starć z RIAA ( o jej prawnych perypetiach pisaliśmy m.in. w tekście "RIAA pozwana za "złośliwe prześladowanie" - http://www.pcworld.pl/news/115149.html ). Kobieta jest niepełnosprawną, samotną matką - w czerwcu 2005 r. RIAA skierowała przeciwko niej pozew, w której oskarżono ją o nielegalne dystrybuowanie muzyki w Internecie. Kobieta nie zamierzała jednak poddać się bez walki - odpowiedzi przedstawiła szereg własnych oskarżeń ( zarzuciła RIAA m.in. prześladowanie, nielegalną inwigilację, naruszenie prywatności i włamanie się do jej komputera ). W obliczu tak zdecydowanej postawy - oraz ostrej krytyki mediów - RIAA zdecydowała się na wycofanie zarzutów.

Tanya Aderson nie spoczęła jednak na laurach - natychmiast złożyła kolejny pozew, w którym już oficjalnie oskarżyła RIAA o wymienione powyżej przestępstwa ( jej zdaniem RIAA naruszyła przepisy antymafijnej ustawy RICO ( Racketeering Influenced and Corrupt Organizations ).

Pozew ten został niedawno odrzucony - sąd uznał bowiem, że kobieta nie przedstawiła dowodów wspierających jej twierdzenia. Sędzia dał jej jednak szansę uzupełnienie materiału dowodowego - Tanya Adreson może więc ponownie złożyć pozew i jeśli będzie on poprawnie udokumentowany, to sąd go przyjmie.

Oznacza to, że - jeśli tylko pani Adreson i jej prawnicy dostarczą odpowiednie dowody - RIAA po raz pierwszy w historii swoich działań prawnych może zostać zmuszona do ujawnienia metod, którymi posługuje się podczas gromadzenia dowodów przeciwko użytkownikom P2P. Chodzi tu m.in. przedstawienie zasad, którymi organizacja kieruje się podczas decydowania, którego internautę pozwać, podanie, jakie dokładnie informacje o użytkownikach P2P gromadzi działająca na zlecenie RIAA firma MediaSentry itp.

Prawnicy podkreślają, że podanie tych informacji do publicznej wiadomości może znacznie utrudnić działania RIAA - wiele osób już od dawna podejrzewa bowiem, że organizacja podczas gromadzenia dowodów balansuje na krawędzi prawa. Być może więc ujawnienie tych informacji utrudni RIAA składanie kolejnych pozwów, zaś osobom już pozwanym przez organizację - ułatwi wygrania ewentualnych procesów.

Brak komentarzy: